Piknik z gruzińskim posmakiem w międzykulturowych Żorach

Projekt pod tytułem „Kuchnie Świata w Żorach”*, realizowany przez wolontariuszy Klubu dla żorskich cudzoziemców NIEOBCY oraz Stowarzyszenie Żorska Strefa Przedsiębiorczości, rozpoczął się piknikiem z warsztatem przygotowania szaszłyka oraz bakłażana po gruzińsku w wykonaniu Soso i Medei Kartsivadze.

Rodzina Kartsivadze mieszka w Polsce od roku. Tata – Soso (Ioseb), mama  – Medea, córka Mariami, syn – Revaz. Przyjechali z Tbilisi. Pozostawili swój kraj, ponieważ wynagrodzenia w kraju są niewystarczające, żeby móc utrzymać rodzinę. Tak, na przykład, wypłata funkcjonariuszów straży granicznej (gdzie pracowali Ioseb oraz Revaz) wynosi ok. 300 dolarów, tzn. ok. 1200 zl miesięcznie.

W Żorach im się bardzo podoba, mają tutaj przyjaciół, poznali miejscowych, aktywnie uczestniczą w działaniach integracyjnych w ramach żorskiego Klubu dla cudzoziemców NIEOBCY.

– Projekt „Kuchnie Świata w  Żorach” skierowany zarówno do żorskich cudzoziemców, jak i rodowitych żorzan, – mówi Alla Ożyjewska-Brożyna, koordynatorka Klubu Nieobcy, tłumaczka oraz lektorka języków obcych.  Spotykamy się, rozmawiamy, poznajemy się nawzajem, poznajemy kultury i tradycje różnych krajów świata, i przede wszystkim ludzi. Ponieważ każdy przyjezdny – to nie tylko ręce do pracy, to człowiek, ze swoim życiowym doświadczeniem, osobowością, zainteresowaniami oraz planami na przyszłość w Polsce. A ponieważ najlepiej nam się rozmawia „na kuchni”, to w ramach takich spotkań robimy pokazy przygotowania tradycyjnego dania w kraju cudzoziemca wraz z poczęstunkiem.

Tym razem na gruzińskim stole królowały szaszłyk z wieprzowiny w tradycyjnej marynacie oraz bakłażany z sosem orzechowym i granatem.

Opinia, że Gruzinie gotują szaszłyk tylko z baraniny jest omylna. Oczywiście, jak ktoś mieszka bliżej gór, to częściej gotuje z baraniny, jednak najbardziej popularnym rodzajem mięsa jest wieprzowina, a już potem cielęcina i baranina.

– Z baraniny najlepiej robić szaszłyk w maju, ponieważ dla marynaty jest potrzebny świeży estragon, który pomaga pozbyć się charakterystycznego zapachu mięsa, – podkreśla Soso i dodaje, że szaszłyk w Gruzji to typowo męska sprawa i nie dopuszcza się do niego kobiet.

W spotkanie integracyjne z gruzińskimi kulinarnymi nutkami w sposób naturalny wplotły się muzyką w wykonaniu Nino Katamadze, pogawędki o dobrze znanych towarzystwu filmach „Mimino”, „Czterej pancerni i pies”, mini warsztat tańca tradycyjnego, który zademonstrowali młodzi Gruzinie, oraz czytanie poezji w wykonaniu Mariam Kartsivadze. W tym roku dziewczyna, która w swoim kraju studiowała dziennikarstwo, planuje iść na kurs przygotowujący do studiów w języku polskim na Uniwersytecie Śląskim.

– Czym i kiedy jest prawdziwa integracja? Myślę, że wtedy, kiedy w Polsce na pożegnalnym spotkaniu z ludźmi z Gruzji brzmi ukraińska „Czerwona Ruta”, kiedy koleżanka mówi Ci, że gdyby nie takie inicjatywy, mieszkałaby dalej na Kleszczówce i nie poznałaby tak sporo fajnych osób, – podkreśla Alla Ożyjewska-Brożyna.

Następne spotkanie, tym razem z kuchnią turecką, odbędzie się 5 lipca. Zapraszamy! KUCHNIE ŚWIATA W ŻORACH – ADANA KEBAB PO TURECKU

W rezultacie projektu powstanie e-book z przepisami potraw kuchni świata oraz mikro historiami żorskich cudzoziemców.

*Projekt współfinansowany z budżetu Gminy Miejskiej Żory.

ZAPRASZAMY DO OBEJRZENIA FORORELACJI ZE SPOTKANIA. Autor – Mariusz Rozmus.

 

Back to top